Aleksy Rżewski – skrótowa biografia

Celem niniejszej pracy jest przybliżenie życiorysu przyszłego patrona naszej szkoły,   Aleksego Rżewskiego. Postać ta do tej pory nie doczekała się pełnej biografii, której niewątpliwie jest godna. Niniejsza praca do takiej, rzecz jasna, nie pretenduje.

Przy pisaniu niniejszego opracowania skorzystano z informacji zawartych w Polskim Słowniku Biograficznym (tom XXXIV), w książkach „11 dzielnych ludzi. W 90 rocznicę odzyskania niepodległości” (rozdział autorstwa R. Bonisławskiego), „Prezydenci miasta Łodzi” J. Podolskiej i P. Waigertnera i w pracy Ludwika Stolarzewskiego, „Aleksy Rżewski – rys życia”. Ze względu na skróconą formę zrezygnowano z aparatu naukowego w postaci przypisów.

Pracę podzielono na następujące rozdziały: Dzieciństwo i młodość, Konspiracja  w zaborze rosyjskim, Pod okupacją niemiecką, Prezydent Łodzi, Działalność społeczna, Samokształcenie, Starosta Łódzki i notariusz, Rodzina, Śmierć. W przedstawianiu faktów starano się zachować chronologię. Zrezygnowano z niej w podrozdziałach Samokształcenie i Rodzina.

 

  1.  Dzieciństwo i młodość

Bohater niniejszego artykułu urodził się 6 lipca 1885r w Łodzi. Jego ojcem był Władysław, a matką – Józefa z Waliszewskich. Był pierworodnym z czworga rodzeństwa. Rodzina Rżewskich znalazła się w Łodzi wskutek patriotycznej postawy przodków, których udział w powstaniu styczniowym „zaowocował” konfiskatą młyna i prawdopodobnie ziemi we wsi Srebrna koło Konstantynowa Łódzkiego.  Domniemywać należy drobnoszlacheckie pochodzenie rodziny przyszłego prezydenta Łodzi – zarówno po mieczu, jak i po kądzieli. Sam A. Rżewski wspominał o pradziadku służącym w Legionach Dąbrowskiego. Materialna sytuacja rodziny była bardzo trudna, acz nieodbiegająca od ówczesnego łódzkiego standardu – ciasnota w mieszkaniu, niedostatek, praca ponad siły w fabryce. O dzieciństwie A. Rżewskiego wiadomo jedynie, że było ciężkie i krótkie. Jako pięciolatek został półsierotą – ojciec Władysław, ślusarz i monter w zakładach A. Szepkego, zginął w wypadku. W wieku 12 lat sytuacja materialna rodziny zmusiła A. Rżewskiego do rozpoczęcia pracy w przędzalni Gampe i Albrecht.   Z dużą pewnością można założyć, że oznaczało to koniec formalnej edukacji przyszłego prezydenta Łodzi.

 

  1. Konspiracja w zaborze rosyjskim

Praca była – jak sam przyznał – twardą proletariacką szkołą życia. Bieda, hałas zmęczenie, poznanie wyzysku na własnej skórze na trwale odcisnęły piętno na postawie życiowej późniejszego prezydenta Łodzi. W fabryce młody A. Rżewski, w wieku około 15 lat, zetknął się z nielegalnymi drukami Ligi Oświaty Narodowej. Działał w tajnym młodzieżowym klubie tej organizacji. Szybko jednak stracił zainteresowanie działalnością Narodowej Demokracji, nakierowaną przede wszystkim na samokształcenie, a nie na walkę. W 1903 r. Rżewski był już czynnym działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej. Posługując się partyjnym pseudonimem „Przebój”, dał się poznać jako aktywny uczestnik strajków i protestów robotniczych. Mimo braku formalnego wykształcenia zyskał uznanie jako świetny mówca i znakomity redaktor konspiracyjnych gazet i broszur. Podkreślić należy, że A. Rżewski był samoukiem. Z pewnością nieobca była mu literatura polska i obca.

W czerwcu 1905 r. na ziemiach polskich pod zaborem rosyjskim wybucha rewolucja. Łódź, ze względu na swoja specyfikę (duże wpływy socjalistów, ciasna zabudowa) stała się areną szczególnie zażartych starć robotników z żandarmerią carską i regularnymi pododdziałami armii rosyjskiej. „Przebój” brał aktyny udział w strajkach, wiecach i starciach zbrojnych z siłami zaborcy, był odważny – by nie rzec zuchwały – wyjątkowo silny i sprawny fizycznie. Lubił też ryzyko, co skutkowało w końcu ranami i więzieniem. W 1906 r., po postrzale, został aresztowany po raz pierwszy. Został zwolniony w 1907 r. z braku dowodów. Ponowne ranny, tym razem ciężko, trafił do więzienia w Łodzi przy ul. Długiej – dzisiaj Gdańskiej (obecnie Muzeum Tradycji Niepodległościowych), a później do Sieradza. Więzienie zniósł dobrze, intensywnie się ucząc od wykształconych współwięźniów i pisząc wiersze. Carski sąd wysyłał go jednak, z biletem w jedną stronę, w głąb Rosji w okolice Oranienburga. I tu A. Rżewski nie marnował czasu. Korzystając z pobytu wśród wykształconych ludzi, m.in. filozofa Korczyńskiego i inżyniera Świtka, dokształcał się w dziedzinach nauk społecznych i biologii.

Pseudonim „Przebój” nosił jednak nasz bohater nie na darmo. Po roku i czterech miesiącach uciekł z zesłania. Pieszo i pociągiem, z fałszywymi papierami, z pomocą życzliwych Polaków i Rosjan dotarł do Łodzi. Zagrożony aresztowaniem uciekł do Francji, a następnie do Niemiec. Wszędzie agitował, drukował niepodległościowe odezwy i hasła. Według instrukcji Związku Strzeleckiego – otrzymanych z Galicji – prowadził w Niemczech szkolenie bojowe zakamuflowane jako ćwiczenia gimnastyczne. Takiego zachowania nie mogła tolerować policja niemiecka. A. Rżewski musiał ponowie wyjechać do Francji. Jak sam twierdził,  jego działalność spotykała się wśród rodaków najczęściej z obojętnością.

 

  1. Walka

Do rodzinnego miasta A. Rżewski wrócił w 1913 r. Mógł to zrobić legalnie, bowiem car ogłosił amnestię. Tajna policja rosyjska (Ochrana) była jednak czujna, a jej agenci obserwowali „Przeboja”. Do wybuchu wojny nasz bohater pracował jako konduktor w łódzkich tramwajach, co znakomicie ułatwiało mu roznoszenie PPS-owskich ulotek.

Wybuch wojny zastał A. Rżewskiego w rodzimym mieście. Prawdopodobnie dzięki brakowi formalnego wyszkolenia wojskowego „Przebój” nie został powołany do armii rosyjskiej. Po wielkiej i krwawej bitwie łódzkiej jesienią 1914 r. do miasta wkroczyli Niemcy.

Wypadałoby tutaj przybliżyć realia tamtych czasów, by czytelnik miał świadomość, z jakimi problemami przyszło A. Rżewskiemu się mierzyć. Okupacja niemiecka z czasów pierwszej wojny światowej w niczym nie przypominała tej o ponad dwadzieścia lat późniejszej. W polityce wojsk kajzerowskiej Rzeszy, nastawionej na ekonomiczną eksploatację czy wręcz rabunek podbitych ziem, brakowało akcentów rasowych i zamiaru eksterminacji kogokolwiek. Ponadto Polacy, a zwłaszcza socjaliści pod wodzą Józefa Piłsudskiego, walczyli w legionach właśnie z Rosją, której – mówiąc oględnie – większość mieszkańców Królestwa Polskiego nie darzyła sympatią. Już przed rokiem 1916 władze niemieckie zaczęły pewne polityczne umizgi wobec społeczeństwa polskiego. Liczyły bowiem, wobec ogromnych strat własnych, na udział polskich żołnierzy w walce z Ententą lub chociażby z Rosją. W zajętej Warszawie powołano Radę Regencyjną, a w miastach pozwolono, w bardzo ograniczonym zakresie, na działanie samorządu. Do 1917 roku policja i kontrwywiad niemiecki patrzyły przez palce na działalność Polskiej Organizacji Wojskowej. Polskie życie kulturalne w tym czasie wręcz kwitło. Jednocześnie okupacyjne władze niemieckie bezwzględnie utrzymywały porządek na tyłach oraz konsekwentnie grabiły dawną Kongresówkę. Prowadzono rabunkowy wyrąb lasów, konfiskowano bez odszkodowania bydło i konie, rozbierano niepotrzebne z punktu widzenia wojny linie kolejowe, rabowano dzwony, a nawet klamki zawierające tak potrzebne zbrojeniówce metale kolorowe. Z wielu polskich miast, w tym z Łodzi, wywieziono prawie całą zawartość hal fabrycznych, konfiskując maszyny właścicielom – także tym pochodzenia niemieckiego – bez grosza odszkodowania. Miasto znalazło się na skraju, używając słów nam współczesnych, humanitarnej katastrofy. Zakłady przemysłowe, jeżeli produkowały – to mało i przy minimalnej obsadzie ludzi. Rynki wschodnie, tradycyjny odbiorca towarów z Łodzi, były po drugiej stronie linii frontu. Poza tym okupanci – niemiecki i austro-węgierski – mieli lepsze pomysły na wykorzystanie węgla z Zagłębia Dąbrowskiego niż na ogrzewanie łódzkich mieszkań. Skutkiem tego mieszkańcy Łodzi mocno przerzedzili państwowe i prywatne lasy w okolicach miasta, a jeden, na tzw. Mani (dzisiaj park Konstytucji 3 Maja) do szczętu wycięli.

W początkach okupacji niemieckiej A. Rżewski organizował akcję werbunkową do Legionów Polskich. Redagował jawne i tajne pisma. Został aktywnym członkiem POW. W roku 1917 był w Łodzi osobą znaną i lubianą. Został radnym Rady Miejskiej; zasłynął wtedy jako autor ostrych wystąpień przeciwko niemieckiej polityce okupacyjnej. Po kryzysie przysięgowym niemiecka policja polowa nie mogła tolerować dłużej tak radykalnie niepodległościowej działalności. Dnia 2 grudnia 1917 r. A Rżewski został ponownie aresztowany. Po wstępnym przesłuchaniu czekał go pobyt w znanych mu murach więzienia przy ówczesnej ul Długiej – dzisiaj Gdańskiej. „Przebój” nie żywił widać do tego przybytku sentymentu, a niemieccy policjanci popełnili życiowy błąd, nie zakładając mu kajdan. W trakcie konwojowania ulicą Piotrkowską A. Rżewski jednym ciosem pozbawił żołnierza niemieckiego przytomności i wskoczył do przejeżdżającego tramwaju, zanim drugi konwojent zarepetował broń. Okupacyjna temida wymierzyła mu za ten czyn (zaocznie) karę czterech i pół roku więzienia. Sędziowie mogli jednak w kartkę z wyrokiem wydmuchać tylko nos, bowiem „Przebój” był w tym czasie na terenach okupowanych przez Austro-Węgry. Najpierw osiadł w Lublinie, gdzie, pracując na fałszywych papierach, dał się poznać jako zręczny organizator. Władze habsburskie aresztowały A. Rżewskiego po kilku miesiącach za zorganizowanie i udział w demonstracji niepodległościowej. Po kilkumiesięcznym pobycie na garnuszku CK Monarchii zwolniono go na leczenie. Tym razem „Przebój” osiadł w Radomiu i –  rzecz jasna – kontynuował swoją działalność.

Jesienią 1918 r. państwa Trójprzymierza okupujące Polskę przegrały wojnę Austro-Węgry ostatecznie się rozpadły, a kajzerowskie (czyli cesarskie) Niemcy właśnie przestawały być kajzerowskie i pogrążyły się w chaosie. Polacy błyskawicznie wykorzystali okazję, rozbrajając – gdzie się dało – wojska okupacyjne i tworząc zręby administracji państwowej. W pierwszym szeregu był oczywiści A. Rżewski. Wziął udział w rozbrajaniu austro-węgierskiej załogi Radomia, pierwszego wolnego miasta w Polsce. Dnia 7 listopada 1918 r. wkroczył na czele kompani POW do Lublina i tam także pozbawił broni wojska okupanta (szczęśliwie najdzielniejsza z dzielnych CK armia, której chlubą był dobry wojak Szwejk, nie stawiała oporu). Ostatnim akordem pobytu A. Rżewskiego w Radomiu było mianowanie go Komisarzem Ludowym Miasta i Powiatu Radomskiego.

 

  1. Prezydent Łodzi

Dnia 4 grudnia 1918 r. pierwszy premier rządu Rzeczypospolitej Polskiej, Jędrzej Moraczewski, uczynił A. Rżewskiego komisarzem rządowym na miasto Łódź. Funkcja ta była trudna i chwilami niebezpieczna. Znaczna część łodzian nie miała pracy i chodziła głodna, podatki do kasy miejskiej spływały niemrawo, potrzeby i oczekiwania ludności były ogromne. Szerzyły się choroby, stan higieny był fatalny, brakowało bieżącej wody, w zasadzie nie istniała kanalizacja. Znaczną część łodzian stanowili analfabeci. Na to wszystko nakładała się jeszcze działalność komunistów – bolszewickich agentów dążących do destabilizacji politycznej państwa toczącego wojnę z Rosją bolszewicką.

W trakcie jednej z demonstracji pod Magistratem „Przebój” po raz kolejny wykazał się odwagą, wchodząc między niezbyt przyjazny tłum i przemawiając do uczestników. W początkach 1919 r. odbyły się w Łodzi wybory samorządowe. Nasz bohater zdobył w nich, z ramienia PPS, mandat radnego, a w 27 marca – głosami radnych – został wybrany pierwszym prezydentem Łodzi w wolnej Polsce. Miał wówczas 34 lata. Przez czteroletnią kadencję, do lipca 1923r., działał bardzo intensywnie. Zmagając się ze wspomnianymi problemami, udało się w tym czasie wybudować kilka szkół przy pomocy Urzędu Walk z Lichwą, ukrócić spekulację, zmniejszyć nieco bezrobocie, wprowadzając roboty publiczne ( m. in. budowa linii kolejowej Łódź Widzew – Zgierz przebiegającej nieopodal naszej szkoły czy regulacja kilku miejski rzek, już wówczas w zasadzie kanałów ściekowych.). Niewątpliwym osiągnięciem pierwszego prezydenta Łodzi i Rady Miejskiej było wprowadzenie już w 1919 r. obowiązku powszechnego nauczania. Utworzono także pierwszą w Polsce aptekę miejską oferującą tanie leki dla mieszkańców, Kasę Chorych, Miejską Bibliotekę dla Dzieci i Młodzieży, pracownię psychologiczną i Miejski Uniwersytet Powszechny (nie był to uniwersytet w pełnym tego słowa znaczeniu – raczej szkoła dla pragnących się dokształcać). Rozpoczęto także za jego kadencji przygotowania do budowy miejskiej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Uwzględniając warunki, w jakich przyszło działać A. Rżewskiemu, osiągnięcia te były imponujące i stanowiły świadectwo jego wielkich talentów organizacyjnych i niespożytej energii.

Pierwsze lata II Rzeczypospolitej to okres gorącego konfliktu politycznego między lewicą niepodległościową nurtu PPS a zwolennikami szeroko pojmowanego ruchu narodowego. Spory nie ominęły też Łodzi. Na łamach lokalnych mediów czy na forum Rady Miejskiej bezlitośnie krytykowano prezydenta miasta – także za rzeczy, które niewątpliwie nie były błędami. W tamtym czasie zaczął się także rysować konflikt między A, Rżewskim a jego rodzima partią – PPS-em. Partyjni koledzy nie akceptowali jego polityki współpracy  z ugrupowaniami prawicowymi.  Po stronie „Przeboja” opowiedział się na łamach Robotnika jego redaktor, zasłużony działacz socjalistyczny i niepodległościowy, Feliks Perl. Gdy analizuje się biografię A. Rżewskiego, skłonność do kompromisu z prawicą nie dziwi. W młodości był on przecież członkiem jednej z organizacji narodowej, a z przekonań najpierw niepodległościowcem, a potem socjalistą. Za pewnik można przyjąć, że w pracy na rzecz miasta kierował się interesem łodzian i państwa polskiego, a nie potrzebami doraźnej walki politycznej. Po rozwiązaniu w lipcu 1923 r. Rady Miejskiej podał się do dymisji wraz z całym Magistratem.

 

  1. Działalność społeczna

W wyniku wyborów samorządowych z lata 1923 r. PPS straciła większość w Radzie Miejskiej.  Nasz bohater został jednak radnym. W swojej działalności spotkał się z brakiem zrozumienia. Z jednej strony domagał się podjęcia przez PPS współodpowiedzialności za rządy w Łodzi PPS i wejścia do zdominowanego przez prawicę zarządu miasta. Z drugiej strony ostro krytykował nowego prezydenta Łodzi, Mariana Cynarskiego, za ograniczanie przez niego działań społecznych. Problemy te sprawiły, że w grudniu 1923 r. A. Rżewski porzucił mandat radnego i został naczelnikiem Urzędu Stanu Cywilnego. Społecznie pracował także w Banku Spółdzielczym (założonym przez PPS), gdzie w latach 1924-1925 pełnił funkcję prezesa rady nadzorczej. W 1924 roku, po pomówieniu go przez działaczkę PPS o zdradę tajemnic partyjnych i po konflikcie z kolegami z partii, zarzucającymi mu kłamstwa co do postawy w trakcie rewolucji 1905r., A Rżewski wystąpił z partii.  Bezpodstawne oskarżenia z pewnością go bolały. Można odnieść wrażenie, że od tej pory A. Rżewski unikał polityki.

 

  1. Samokształcenie

Po wycofaniu się z czynnego życia politycznego A. Rżewski, który kształcił się sam przez całe życie, postanowił zdobyć zawód prawnika. Korzystając z łódzkiej Wolnej Wszechnicy Polskiej, zapisał się na Wydział Prawa, a także Nauk Społeczno- Ekonomicznych. Studia ukończył z tytułem magistra prawa. Swoją aktywność na tym polu skierował w stronę prawa cywilnego, zyskując – w okresie późniejszym – uprawnienia notarialne. Pamiętać należy, że trud ten podjął jako ciężko pracujący, ponad 40-letni mężczyzna.

 

  1. Starosta łódzki i notariusz

W latach 1927 – 1933 A. Rżewski był starostą łódzkim. W tamtych czasach starosta pochodził z nominacji rządu. Nie był więc związany koniecznością zabiegania o wpływy i poparcie polityczne. Był wysokim urzędnikiem państwowym reprezentującym rząd w terenie. „Przebój” został na to stanowisko powołany przez premiera Józefa Piłsudskiego. Zapewne Komendant zapamiętał go jako gorliwego działacza PPS i odważnego bojownika POW oraz świetnego organizatora, bo z grona wielu swoich zwolenników, by nie rzec wyznawców, wybrał właśnie „Przeboja”. Była to niewątpliwie jedna z trafniejszych decyzji personalnych Marszałka dotyczących Łodzi.

Zapamiętano go z pracy na tym stanowisku jako mniej urzędnika, a więcej społecznika. Zawdzięczano mu m.in. rozwój szkoły rolniczej w Czarnocinie, założenie kilkunastu bibliotek, przyspieszenie odbudowy ze zniszczeń wojennych Aleksandrowa Łódzkiego i Konstantynowa. Dokładał wszelkich starań, by zapewnić dostęp do szkół podstawowych jak największej liczbie dzieci. Przyczynił się także do rozwoju Tuszyna. Z czasem zresztą zamieszkał nieopodal – w Zofiówce. Gdy, z powodu choroby reumatycznej, kończył pracę starosty lódzkiego w 1933 r., był honorowym obywatelem kilku podłódzkich miast i patronował kilku bibliotekom. Za zasługi dla rozwoju powiatu i działalność społeczną kilkukrotnie go odznaczono.

Po rok 1933 r. A. Rżewski pracował w Łodzi na stanowisku notariusza. Okres spokojnej pracy w tym zawodzie i stabilizacji materialnej wykorzystał do pisania. Publikował swoje wspomnienia, szkice historyczne poświęcone walce o wolną Polskę w latach I wojny światowej. Opublikował kilka wierszy, ponad sto artykułów i kilkanaście książek. Znaczną część jego prac stanowiły naukowe rozprawy poświęcone kwestiom prawnym związanym z notariatem lub problematyką działania Urzędu Stanu Cywilnego.

 

  1. Rodzina

W 1913 lub 1914 r. A. Rżewski ożenił się ze Stanisławą Zaleską. Dostępne źródła milczą o miejscu i okolicznościach poznania przyszłej połowicy. Niewątpliwie jednak Stanisława, już jako żona, gorliwie popierała niepodległościową działalność męża i sama się w nią angażowała. W 1937 r. zauważono to i odznaczono ją Krzyżem Niepodległości. Z tego małżeństwa zrodziła się trója dzieci; synowie, Aleksy Stanisław i Zdzisław Zbigniew, oraz córka, Mirosława. O tym, jak państwo Rżewscy wychowywali dzieci, najlepiej świadczą ich życiorysy. Starszy syn, Aleksy, we wrześniu 1939 r. – jako oficer Wojska Polskiego – po dwukrotnym ranieniu został jeńcem wojennym. Młodszy, Zdzisław, poległ śmiercią bohaterską  jako żołnierz Armii Krajowej  podczas walk na Zamojszczyźnie.

 

  1. Śmierć

Wraz z nastaniem okupacji niemieckiej A. Rżewski zaangażował się w działalność konspiracyjną w organizacji Orzeł Biały. Niestety, już 10 listopada 1939 r. został aresztowany. Z dużym prawdopodobieństwem należy założyć, że uwięzienie A, Rżewskiego nie wiązało się z działalnością konspiracyjną. Gestapo doskonale znało postać „Przeboja”. Człowiek taki jak on znajdował się z pewnością na czele listy Polaków przeznaczonych do zgładzenia w pierwszych miesiącach okupacji. Jesienią 1939 r. gestapo i NKWD na terenach zajętych przez sowietów przystąpiły do rozprawy z polskimi elitami społeczno-politycznymi. W Łodzi – mieście wcielonym do Rzeszy – eksterminacja wybitnych Polaków musiała mieć szczególnie szeroki zasięg. Aleksy Rżewski poniósł męczeńską śmierć z rąk niemieckiego nazistowskiego okupanta prawdopodobnie 20 grudnia lub nieco wcześniej. Miejsce zamordowania „Przeboja” i pochówku zwłok nie jest znane. Powszechnie przypuszcza się, że leżą one w Lesie Łagiewnickim – w pobliżu koryta Leśniczanki i drogi Arturówek – Łagiewniki. Niestety, zwłok bohatera nigdy nie odnaleziono; mogą się one znajdować także w Lasach Lućmierskich. Grób na Starym Cmentarzu jest mogiłą symboliczną.